wtorek, 29 września 2015

Epilog

Ona była jego światem..
On był jej wyspą szczęśliwą..
***
* Po pięćdziesięciu latach *
~ Ewa ~  
Gdy sięgam pamięcią,
Przypominam sobie chwile spędzone w Ogrodzie,
Przypominam sobie odkrywanie piękna otaczającego nas świata,
Przypominam sobie jak wiele straciłam.. 
Straciłam wiele, ale zyskałam coś ważnego..
***
Nagle dzieje się coś.. Coś się urochamia.. I w tym momencie wiesz, że coś się zmieni.. I w tym momencie zdajesz sobie sprawę, że wszystko zdarza się tylko raz.. 

Sobota

(...) Usłyszeliśmy kroki Boga przechadzającego się po ogrodzie, więc postanowiliśmy schować się wśród drzew. 
- Gdzie jesteś?
- Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się bo jestem nagi, i ukryłem się. 
- Kto ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego zakazywałem? - zapytał zaciekawiony.
- Ewa, dała mi owoc i zjadłem.
- Dlaczego to uczyniłaś? - zwrócił się surowo do Ewy.
- Wąż mnie zwiódł i zjadłam. - rzekła... 

Piątek

~ Adam ~ 
Miałem wiele czasu, więc postanowiłem udoskonalić moje ulubione miejsce, czyli łąkę, ponieważ to własnie tam mam zamiar zabrać Ewę. Z każdym dniem coraz bardziej zaczyna mi na niej zależeć. Czuję do niej niesamowicie głęboką więź, której nigdy nie miałem okazji doświadczyć. Z takimi myślami zacząłem robić drewnianą ławkę, na której potem wyryłem napis dla  Ewy.

~ Ewa ~ 
Po dłuższych rozmyśleniach postanowiłam, że udowodnię Adamowi jaki skarb ma przy sobie. O niczym mu nie mówiąc, zerwałam zakazane jabłko. 
~ Adam ~ 
Jestem bardzo podekscytowany, gdyż to właśnie dzisiaj ma być jeden z najważniejszych dni w moim dotychczasowym życiu. Mam nadzieję, że Ewie spodoba się niespodzianka. 
***
Idąc gęstym lasem zauważyłem drobną sylwetkę Ewy. W swoich małych dłoniach trzymała dojrzałe jabłko. 
~ Ewa ~ 
Podbiegłam do Adama i pokazałam mu swoją zdobycz. 
- Zobacz co mam! - podałam mu do ręki jabłko - Ten owoc sprawi, że staniemy się mądrzejsi. 
Po chwili oddał mi je, a ja nadgryzłam kawałek.
- Spróbuj.. - zaczęłam go przekonywać, a on spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem. Po dłuższych zachęceniach wreszcie zjadł zakazany owoc. Wydawał się być zdenerwowany, ponieważ nie odezwał się ani słowem. Chwycił mnie za dłoń i pokierował w stronę pięknej łąki, wielkiego drzewa, przy którym stała ławka. Gdy chcieliśmy zasiąść na nią, rozpętała się burza. Zaczęły zbierać się ciemne, kłębiste chmury. Wiatr z każdą chwilą mocniej powiewał. Drzewa mocno falowały, niekiedy sprawiały wrażenie jakby kładły się na ziemię. Pioruny co chwilę rozdzierały niebo. Zrobiło się bardzo ponuro oraz ciemno. Zwierzęta uciekały w różne, nieznane strony. Postanowiliśmy znaleźć schronienie. 

Czwartek

~ Adam ~
Nareszcie pogodziłem się z Ewą! Zajęło mi to trochę czasu, ale było warto! Bardzo trudno jest z nią żyć, gdy ma zły humor.. Dlatego, aby zażegnac nasze żale, zaprosiłem ją nad zbiornik wodny. Idąc na miejsce spotkania, byłem przekonany, że będziemy pływać, jednak Ewa szybko wyprowadziła mnie z błędu. Okazało się, że dziś nie ma ochoty na kąpiel. Woli położyć się na przybrzeżnym piasku i wygrzewać w cieple promieni słonecznych. Zdziwiło mnie to, ale nie chcąc rozpocząć kolejnej kłótni, darowałem sobie zbędne komentarze, po czym przystałem na jej pomysł. Niestety musiała zauważyć moje rozczarowanie, ponieważ posłała mi karcące spojrzenie i fuknęła : " To się nazywa opalanie! " Nic nie odpowiedziałem. Przez chwilę leżeliśmy tak w ciszy, po czym przerwała ją ( już spokojna ) Ewa. 
- Byłam dziś pod drzewem poznania dobra i zła - powiedziała delikatnie drżącym głosem. - Między jego gałęziami krył się wąż. Nigdy za nim nie przepadałam, więc chciałam po cichu przemknąć niezauważona. Oczywiście znając moje szczęście - dodała ironicznie - wąż dostrzegł mnie momentalnie i niezwlekając zaczepił słowami : " A gdzie się panienka wybiera? " czy jakoś tak. Przez chwilę nie wiedziałam co odpowiedzieć, lecz po krótkim zastanowieniu odparłam : " Co dzień tu przychodzę. Lubię te drzewa. " Mówiąc to miałam nadzieję, że moja wypowiedż była wystarczająco ogólnikowa i zakończy naszą rozmowę. Niestety, myliłam się. 
- Pytał jeszcze o coś? - nie ukrywałem zaciekawienia. 
- Tak. - odparła - Był ciekawy jak często jadamy owoce wydawane przez drzewo poznania. Kiedy usłyszał, że w ogóle ich nie spożywamy, wydawał się być zaskoczony i z złowieszczym uśmieszkiem zaczął zachęcać mnie, abym spróbowała owocu z tego drzewa, ponieważ zdobędę wszelką wiedzę. Adamie, co o tym myślisz? 
- Zaufaj Bogu - powiedziałem bez przekonania. 
~ Ewa ~ 
Nie mogę przestać myśleć o dzisiejszym zdarzeniu, które miało miejsce nad ranem. W mojej głowie cały czas rozbrzmiewał przekonujący głos węża. Długo zastanawiałam się nad tym, co powinnam zrobić. Pragnę udowodnić Adamowi, że jestem bardziej wartościowym człowiekiem niż myśli...

Środa

~ Adam ~ 
Nadal nie odezwała się ani słowem.
~ Ewa ~ 
Ja na pewno pierwsza nie wyciągnę ręki. 

Wtorek

~ Adam ~ 
Ewa przez cały dzień się do mnie nie odezwała. Odchodziła kiedy chciałem porozmawiać i zapytać co się stało. Już wcale jej nie rozumiem. 
~ Ewa ~ 
Nie dość, że wczoraj Adam zachował się tak podle to jeszcze do tej pory mnie nie przeprosił. Chyba nawet niczego nie zauważył. Bezduszność!

Poniedziałek

~ Adam ~
Dzisiejszy dzień nie należał do łatwych. Poznałem nowe - niestety nie tak doskonałe - cechy Ewy. Zawsze stawia wszystko na swoim, nie znosi sprzeciwu, nawet w takich błahostkach jak nadanie nazw istotom żywym - chociaż ona każe mówić na nie zwierzęta. Jest także zbyt pewna siebie. Do jej wad zaliczyć można też przesadną ciekawość albo nawet wścibskość. Mianowicie, chciała za wszelką cenę dowiedzieć się o czym rozmawiałem wczoraj z Bogiem. Niczego konkretnego jej nie powiedziałem ( gdyby dowiedziała się, że dziękowałem Stwórcy za NIĄ, bardzo by się z tym obnosiła) Na dodatek stale zmieniała zdanie na dany temat. Chciałbym chwilę odpocząć. 
~ Ewa ~ 
Dzisiaj Adam był nieznośny! Rano, gdy nazywaliśmy kolejne zwierzęta, bardzo upierał się przy swoim. Nie chciał słyszeć o kompromisie. Potem, chciałam dowiedzieć się o czym wczoraj rozmawiał z Bogiem, a on odburknął coś w stylu : " Nic poważnego. " Gdy pod koniec dnia chciałam załagodzić sytuację zadając głupie pytania (oczywiście, żeby  podnieść jego samoocenę i uspokoić Adama), ten powiedział, żebym dała mu chwilę spokoju! Też mi coś. Co za tupet! A jakby tego było mało nawet nie zauważył, że podciełam włosy. W ogóle się mną nie interesuje!