Nagle dzieje się coś.. Coś się urochamia.. I w tym momencie wiesz, że coś się zmieni.. I w tym momencie zdajesz sobie sprawę, że wszystko zdarza się tylko raz..
***
~Adam~
Przechodząc długimi ścieżkami lasu czuję lekki podmuch powietrza niczym przelatujące stado mistycznych łabędzi. Stąpając przez dywany ścieżek lasu słyszę szelest kruchych, łamiących się liści. Wydaje mi się, że noc jest bogatsza w kolory niż dzień, ubarwiona najintensywnieszymi błękitami. Mogę dostrzec na niebie, że niektóre gwiazdy są cytrynowe, inne mają odcień błękitny jak niezapominajki. Niebieski wodospad, ciemnozielone drzewa, gwieździste niebo oraz żółtozielona trawa. Jest tu pięknie. Dostrzegam całe to piękno, ale czuję w sobie pustkę, której nie umiem zwalczyć. Przecież powinienem się cieszyć, bawić! Jednak nie mogę... Dlaczego? Dlaczego czuję pustkę? Dlaczego to co mam mi nie wystarcza? Najgorsze jest to, że sam nie wiem czego mi brakuje. To co mnie otacza nie daje mi pełni szczęścia, nie jestem w stanie zaspokoić swojego pragnienia miłości, dobroci i ciepła. Zastanawiam się, czy to już wszystko..? Czy naprawdę moim zadaniem jest panowanie nad istotami żywymi? One i tak sobie świetnie radzą! Ze mną jest chyba trochę gorzej...
Nagle moje rozmyślenia przerwał ciepły, kojący, może trochę rozbawiony, ale zarazem stanowczy głos.
- Dobry wieczór - odwróciłem się i ujrzałem za sobą silnego mężczyznę, o przyjacielskim i troskliwym wyrazie twarzy. To był Bóg - jak zawsze niezauwarzony przybył mi na spotkanie.
- Postanowiłem sprawdzić jak się czujesz.
- W porządku, dziękuję - odparłem, ale bez przekonania.
- Wydaje mi się Adamie, że to nie do końca szczera odpowiedź - zauważył - Patrzyłeś zamyślony w gwiazdy.
- Są piękne - szybko odpowiedziałem, po czym Bóg posłał mi przenikliwe spojrzenie. On wiedział wszystko.
- Ale też mnie jedno zastanawia - dodałem - Dlaczego nie umiem cieszyć się pięknem, które mnie otacza? Dlaczego czuję w sobie taką.. taką pustkę..?
Gdy to wypowiedziałem na głos, zrozumiałem, jak bardzo ciążyło mi to na sercu. Spojrzałem na swojego rozmówcę. Przez chwilę wydawał się być zasmucony tym co usłyszał, lecz po chwili Jego wyraz twarzy zmienił się tak, jakby całe przygnębienie zostało przegonione przez pokrzepiającą myśl, pomysł mający wszystkiemu zaradzić.
- Rozumiem cię Adamie, lecz musisz mi zaufać. Już niedługo przestanie cię to dręczyć. Obiecuję. Teraz idź spać, bo już późno. Dobranoc.
- Dobranoc - odpowiedziałem, po czym zasnąłem szybko.
***
Tej nocy spałem wyjątkowo mocno, tak jakby jakaś niewidzialna siła sprawiła, że sen zmożył mnie tak głęboko. Obudziłem się przez promienie słoneczne, które świeciły mocniej niż dotąd. Postanowiłem wybrać się na spacer między drzewami owocowymi. Dzień był wyjątkowo piękny. Ptaki wyjątkowo śpiewały. Wszystko było jakieś.. wyjątkowe i odmienione. Sam czuję się jakiś inny i zapełniony. Kiedy przechodziłem obok drzewa poznania dobra i zła, ujrzałem coś pięknego! Nie, nie pięknego, cudownego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz